┼╗yciorys fantastyczny

 

Mog─ů by─ç r├│┼╝ne ┼╝yciorysy, najcz─Ö┼Ťciej wymienia si─Ö w nich drog─Ö szkoln─ů i zawodow─ů.

W tym skupi┼éem si─Ö jedynie na przypadkach ┼╝yciowych zwi─ůzanych z – szeroko rozumian─ů – fantastyk─ů.

Karykatura autora wykonana w Gdańsku przez Kiryła Bułyczowa.

Karykatura autora wykonana w Gdańsku przez Kiryła Bułyczowa.

1957

Z fantastyk─ů zwi─ůzany jestem od zawsze, gdy┼╝ w dniu i godzinie moich urodzin wystrzelono pierwszego sztucznego satelit─Ö. Czy musz─Ö przypomina─ç, jaka to data?

Pierwsze lata ┼╝ycia nie wyzwoli┼éy mnie z cienia tego faktu, gdy┼╝ rodzice przezywali mnie „sputnik”.

Najpierw mieszkali┼Ťmy w S┼éawnie, p├│┼║niej w Szczecinku.

Tak wspominam o tych czasach w „Matrycy duszy”:

Przez pierwsze lata ┼╝ycia mieszka┼éem nad piekarni─ů. Tata by┼é jej kierownikiem i┬ázajmowali┼Ťmy mieszkanie s┼éu┼╝bowe nad piecami do wypieku chleba. W┬ánast─Öpnych latach ju┼╝ nie by┼éem tak blisko zwi─ůzany z┬ápiekarni─ů, chocia┼╝ ojciec nadal zarz─ůdza┼é kolejnymi, a┬ája cz─Östo odwiedza┼éem go w┬ámiejscu pracy. Cho─çby w┬átym celu, by umy─ç szklane butelki po oleju (nie by┼éo jeszcze opakowa┼ä plastykowych) i┬ázawie┼║─ç je do punktu skupu, zarabiaj─ůc na zabawki. Tak wi─Öc zapach chrupi─ůcej sk├│rki chleba wci─ů┼╝ mi towarzyszy┼é i┬ádo dzisiaj pozostawi┼é ┼Ťlad w┬áprzyzwyczajeniach ÔÇô nie lubi─Ö chleba pokrojonego na kromki i┬ázapakowanego w┬áfoli─Ö…

Wi─Öcej o ksi─ů┼╝ce tutaj

1969-1979

Gdy umia┼éem ju┼╝ czyta─ç i poch┼éania┼éem nocami wiele ksi─ů┼╝ek, mama zaprowadzi┼éa mnie pewnego dnia do krawca. Zna┼éa go dobrze, gdy┼╝ pracowa┼éa w sklepie z pasmanteri─ů, gdzie cz─Östo robi┼é zakupy. Nie by┼é to zwyk┼éy krawiec – to by┼é krawiec-astronom Adam Giedrys.

Od pi─ůtej klasy szko┼éy podstawowej, do czasu uko┼äczenia liceum og├│lnokszta┼éc─ůcego – dwa razy w tygodniu chodzi┼éem na spotkania z gwiazdami. W grupie kilkunastu os├│b, na poddaszu wysokiej kamienicy rozmawiali┼Ťmy o pocz─ůtkach Wszech┼Ťwiata i wersjach jego ko┼äca. Bardzo cz─Östo wdrapywali┼Ťmy si─Ö po drewnianych schodkach wy┼╝ej, do obserwatorium wybudowanego dzi─Öki uporowi krawca-astronoma, by┬á sprawdzi─ç teori─Ö w praktyce.

A po spotkaniach, cz─Östo grubo po p├│┼énocy, wraca┼éem przepi─Öknym parkiem z jednego ko┼äca miasta na drugi do domu – id─ůc brzegiem w─ůskiego, rynnowego jeziora Trzesiecko – zapatrzony w mrugaj─ůce gwiazdy. Zim─ů w─Ödr├│wki by┼éy kr├│tsze, gdy┼╝ mog┼éem i┼Ť─ç skr├│tem – przez zamarzni─Öte jezioro.

W powie┼Ťci „2012: gniew ojca” wprowadzi┼éem w─ůtek autobiograficzny dotycz─ůcy pana Adama. Nie zmieni┼éem nazwiska, lecz przesun─ů┼éem czas o ponad 40 lat.

W prowincjonalnym miasteczku, grupa cz┼éonk├│w Polskiego Towarzystwa Mi┼éo┼Ťnik├│w Astronomii spotyka┼éa si─Ö we wtorkowe i pi─ůtkowe wieczory na poddaszu trzypi─Ötrowej kamienicy. W w─ůskiej, d┼éugiej na kilkana┼Ťcie metr├│w sali, odbywa┼éy si─Ö spotkania po┼Ťwi─Öcone tematom cz─Östo wykraczaj─ůcym poza astronomi─Ö czy astrofizyk─Ö, dotykaj─ůc rozwa┼╝a┼ä nad istot─ů bytu. Z sali, drewniane, skrzypi─ůce schody prowadzi┼éy jeszcze wy┼╝ej, do kopu┼éy obserwatorium, z w┼éasnor─Öcznie zbudowanym przez krawca astronoma Adama Giedrysa teleskopem. By┼é to teleskop Newtona, o ┼Ťrednicy dwustu pi─Ö─çdziesi─Öciu milimetr├│w, kt├│ry dawa┼é ponad tysi─ůckrotne powi─Ökszenie.

Tego popo┼éudnia grupa zebra┼éa si─Ö wcze┼Ťniej, gdy┼╝ ich celem nie by┼éa obserwacja gwiazd, a s┼éo┼äca. Stali na zewn─ůtrz rdzewiej─ůcej kopu┼éy, oddzieleni od stromych dach├│w metalow─ů barierk─ů. Mieli przepi─Ökny widok na panoram─Ö miasta, kt├│rego najwy┼╝szymi punktami by┼éy wie┼╝e ko┼Ťcielne, gdy┼╝ w mie┼Ťcie nie by┼éo budynk├│w wy┼╝szych ni┼╝ trzypi─Ötrowe. Ca┼é─ů po┼éudniowo-zachodni─ů stron─Ö wype┼énia┼é widok w─ůskiego, polodowcowego jeziora. Nad nim,┬áza ┼Ťcian─ů lasu, s┼éo┼äce chyli┼éo si─Ö ku zachodowi.

Pan Adam mia┼é blisko sze┼Ť─çdziesi─ůt lat, siwe, kr├│tko przystrzy┼╝one ÔÇ×na je┼╝ykaÔÇŁ w┼éosy oraz poka┼║n─ů nadwag─Ö. By┼é jednak tak ┼╝ywotny, jakby przebywa┼é w innym, m┼éodzie┼äczym i wysportowanym, ciele.

Wi─Öcej o ksi─ů┼╝ce tutaj

1979-1984

Po rozpocz─Öciu studi├│w na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu ┼Ül─ůskiego w Katowicach – kierunek operatorski, s─ůdzi┼éem ┼╝e moja droga z fantastyk─ů ograniczy si─Ö jedynie do biernego konsumowania, ograniczaj─ůc aktywno┼Ť─ç do wyboru co warto, a czego nie warto czyta─ç lub ogl─ůda─ç. Pami─Ötam pierwszy numer „Fantastyki” w kioskach. Nie kupi┼éem go, gdy┼╝ zrazi┼éa mnie komiksowa ok┼éadka.

Nie dane mi jednak by┼éo na d┼éugo odej┼Ť─ç od fantastyki. Przypadek – i ┼Ül─ůski Klub Fantastyki – sprawi┼é, ┼╝e ponownie wprowadzono mnie na jej orbit─Ö. By┼éo to w roku 1984, a akcja rozgrywa┼éa si─Ö w pomieszczeniach, gdzie studiowa┼éem. Sp├│┼║niony wbieg┼éem do sali na zaj─Öcia… i stan─ů┼éem oniemia┼éy. Zamiast student├│w i wyk┼éadowcy, zasta┼éem wype┼énion─ů po brzegi zaciemnion─ů sal─Ö, z po┼Ťwiat─ů kilku monitor├│w. Nie mog┼éem oderwa─ç wzroku od obraz├│w p┼éyn─ůcych z ekranu. W systemie VHS, na wielu monitorach jednocze┼Ťnie, wy┼Ťwietlano film „Blade Runner” Ridleya Scota.

Wpad┼éem w orbit─Ö fantastyki –┬á z ca┼éym jej bogactwem, jak r├│wnie┼╝ mieliznami.

W pe┼éni wr├│ci┼éy m┼éodzie┼äcze fascynacje. Film zaliczeniowy pierwszego roku po┼Ťwi─Öci┼éem impresji na temat Adama Giedrysa (1980 – „Pan Adam”), a trzeci rok zaliczy┼éem dzi─Öki malarskiej etiudzie, ┼é─ůcz─ůcej elementy fantasy i science-fiction (1982 – „T─Ösknota”).

Pod koniec studiów z filmu przeniosłem się na niwę literatury.

Nie wiem, kt├│re opowiadanie powinienem uzna─ç za debiut literacki? We wrze┼Ťniu 1984 roku w dw├│ch miesi─Öcznikach wydrukowano moje opowiadania. Miesi─Öcznik „Opole” wydrukowa┼é „Prosz─Ö Pana, Panie Generale”, a „Przegl─ůd Techniczny” – „M├│zg pe┼éen my┼Ťli”.

Jedno┬á z pierwszych opowiada┼ä nawi─ůzuje do czas├│w studi├│w i podr├│┼╝y na trasie Szczecinek – Katowice. Tak opisa┼éem to w „M├│zgu pe┼énym my┼Ťli”:

Na Ostatniej Du┼╝ej Stacji zapowiedziano przez megafon, ┼╝e na drugim peronie stoi poci─ůg osobowy, kt├│rym tak┼╝e m├│g┼ébym dojecha─ç do celu. I┬áchocia┼╝ mia┼é on odjecha─ç dopiero za godzin─Ö, energicznie zacz─ů┼éem przedziera─ç si─Ö do wyj┼Ťcia po┼Ťr├│d zastyg┼éych w┬ám─Öcz─ůcym ┼Ťnie ludzi, po┼Ťr├│d okaleczonych i┬ázduszonych baga┼╝y. Nie by┼éo ┼éatwo naruszy─ç t─Ö ┼Ťci┼Ťle sprasowan─ů mas─Ö wype┼éniaj─ůc─ů korytarz niczym zastyg┼éa lawa, ubijan─ů setkami kilometr├│w s─Ökatych tor├│w. Jedyn─ů mo┼╝liw─ů drog─ů by┼éa w─Ödr├│wka ponad ich g┼éowami, czepianie si─Ö ka┼╝dych mo┼╝liwych uchwyt├│w, korzystanie z┬ápomocnych d┼éoni przekazuj─ůcych mnie jak naj┼Ťpieszniej s─ůsiadom ÔÇô nie dlatego by mi pom├│c w┬átym wy┼Ťcigu, lecz z┬ách─Öci wywalczenia tych kilkunastu centymetr├│w przestrzeni opr├│┼╝nionym moim odej┼Ťciem. Tak by┼éo jednak tylko w┬ápobli┼╝u miejsca, kt├│re opu┼Ťci┼éem, dalej sta┼éem si─Ö Niezno┼Ťnym M┼éodzie┼äcem, kt├│ry postanowi┼é przeszkadza─ç podr├│┼╝nym we ┼Ťnie, wi─Öc i┬ádlatego tempo zmala┼éo. I┬áz┬áledwo┼Ťci─ů, w┬áostatniej chwili wypchni─Öto mnie na peron. Jeszcze nie zd─ů┼╝y┼éem pozbiera─ç wyrzuconych za mn─ů baga┼╝y, gdy poci─ůg ruszy┼é, a┬ája zapominaj─ůc o┬ániedawnej katordze stania na jednej nodze, z┬ádrug─ů zawieszon─ů mi─Ödzy torbami, zacz─ů┼éem ju┼╝ ┼╝a┼éowa─ç tak lekkomy┼Ťlnie podj─Ötej decyzji wyd┼éu┼╝enia czasu powrotu do domu.

Ch┼é├│d poranka zmobilizowa┼é mnie do odszukania wagon├│w, kt├│rymi mia┼éem odby─ç dalsz─ů podr├│┼╝. Gdy przeszed┼éem na w┼éa┼Ťciwy peron, zdumia┼é mnie widok sk┼éadu otoczonego g─Östymi k┼é─Öbami pary wydobywaj─ůcej si─Ö z┬áwszelkich mo┼╝liwych nieszczelno┼Ťci. Ucieszy┼éem si─Ö tak namacalnymi ┼Ťladami ogrzewania przedzia┼é├│w ÔÇô przestraszy┼éem si─Ö ma┼é─ů skuteczno┼Ťci─ů tej si┼éy jako nap─Ödu. Odzwyczai┼éem si─Ö ju┼╝ parowych lokomotyw, zapomnia┼éem, ┼╝e kursuj─ů jeszcze tak przestarza┼ée poci─ůgi… Z┬áuczuciem wkraczania w┬áczas dawno miniony wszed┼éem do najbli┼╝szego wagonu.

Opowiadanie znajdziesz tutaj

1985-1996

P├│┼║niej by┼é II konkurs „Fantastyki” i opowiadanie „Po┼╝eracz szaro┼Ťci” (1/1987) oraz „SFera” z opowiadaniem „Opowie┼Ť─ç weselna” (1/1988).

Kilka dni temu odnalaz┼éem umow─Ö autorsk─ů na opublikowanie opowiadania „Soki ┼╝ycia” w antologii „Prawo s─Öp├│w” – ale nie wiem czy zosta┼éa wydana? By┼éy tak┼╝e finalizowane plany wydania zbioru opowiada┼ä w Alma Press, lecz to by┼é ju┼╝ 1989 rok i zmiany gospodarcze, kt├│re urwa┼éy realizacj─Ö wydania.

Przez wiele nast─Öpnych lat zmuszony zosta┼éem do my┼Ťlenia o dachu nad g┼éow─ů i strawie w misce.

 

1996-2002

Zdarza┼éy si─Ö chwile, gdy maj─ůc wi─Öcej pieni─Ödzy, pr├│bowa┼éem wr├│ci─ç do┬á pisania. Ale to sporadyczne momenty…

W 2001 roku Zesp├│┼é Ostatnich Romantyk├│w ÔÇ×ZOR-BAÔÇŁ oraz Agencja ÔÇ×RFÔÇŁ wyda┼éa zbi├│r opowiada┼ä ÔÇ×Tryptyk bez kolor├│wÔÇŁ oraz nowel─Ö ÔÇ×J.H.W.HÔÇŁ.

Szczecinek. Zdj─Öcie z 1996 roku. Po prawej - autor.

Szczecinek. Zdj─Öcie z 1996 roku. Po prawej – autor.

 

2006-2010

W 2006 roku zacz─ů┼éem prac─Ö nad ksi─ů┼╝k─ů o szczycie aktywno┼Ťci s┼éonecznej w 2012 roku. A ┼╝e termin ten na┼éo┼╝y┼é si─Ö z przewidywanym przez Maj├│w ko┼äcem ┼Ťwiata – powsta┼éa 2 tomowa ksi─ů┼╝ka katastroficzno-sensacyjno-popularnonaukowa o s┼éo┼äcu i postawach wobec kresu cywilizacji: 2012:gniew ojca. Pierwszy tom (Dzieci S┼éo┼äca) ukaza┼é si─Ö na rynku ksi─Ögarskim w listopadzie 2009 roku, drugi (Dzieci Boga) w kwietniu 2010 roku.

TM-na-tle-tarczy-Mayow

Zdj─Öcie z 2008 roku. W tle kalendarzy Maj├│w

2010-?

Obecnie wr├│ci┼éem do ┼║r├│de┼é – zacz─ů┼éem prac─Ö nad cyklem ksi─ů┼╝ek popularnonaukowych Byty ma┼ée i du┼╝e.

Pierwsze dwie s─ů po┼Ťwi─Öcone genetyce („Klucz do DNA” oraz „Matryca duszy”),

Trzecia i czwarta to opisanie praw rz─ůdz─ůcych wszech┼Ťwiatem na poziomie cz─ůstek elementarnych („Energia czy materia?”) oraz najwi─Ökszych byt├│w („Bramy wszech┼Ťwiata”).

Ostatnia to pr├│ba zrozumienia istoty bytu ma┼éego i du┼╝ego („P─Öd do ┼╝ycia”).

 

W planach wci─ů┼╝ te┼╝ pozostaj─ů ksi─ů┼╝ki beletrystyczne: „Opowiedz mi w─Ödrowcze o przydro┼╝nym kamieniu, na kt├│rym siedzisz studzony”* (w po┼éowie ju┼╝ napisana, a praca nad ni─ů zosta┼éa przerwana rozpocz─Öciem prac─ů nad cyklem „Byty ma┼ée i du┼╝e”), „Soki ┼╝ycia”* (na podstawie opowiadania o tym samym tytule, w szczeg├│┼éowo rozpisanym konspekcie od 12 lat) oraz jeszcze starsza „2084”* (pomys┼é zapisany w 1984 roku).

Razem pracy na 10-15 lat.

 

* – tytu┼éy robocze.