Kategoria: opowiadanie fantastyczne, opowiadanie obyczajowe,



Fragment w formacie:


Liczba stron: 9
Rozmiar pliku: 0,5-0,9 MB
Drukowanie:  bez ograniczeń
Kopiowanie:  bez ograniczeń
Liczba urządzeń:  bez ograniczeń

Tadeusz Meszko

Mózg pełen myśli

Opowiadania nie tylko fantasytyczne


Wracałem na Święta Bożego Narodzenia do domu rodzinnego z zaczadzonego,
lecz i obdarowanego luksusami materialnymi Śląska, do głuszy
pozbawionej wędliny, ale i zepsutego powietrza...
Już coś próbowałem pisać, ale nadal nie znałem najważniejszej odpowiedzi
– co mnie zmusza do pisania?
Podpowiedź natury, jak zawsze, przyszła w formie półsnu-półjawy.




Przesyłka elektroniczna, wysyłana natychmiast po opłaceniu.
Bez rejestracji, wystarczy e-mail i imię (pseudonim).

Obsługa płatności: Płatności Transferuj.pl oraz Płatności PayPal



Książkę możesz również kupić w: 

Wybierz format książki i wariant zapłaty
Dodaj do koszyka
Dodaj do koszyka
Dodaj do koszyka
 


Na Ostatniej Dużej Stacji zapowiedziano przez megafon, że na drugim peronie stoi pociąg osobowy, którym także mógłbym dojechać do celu. I chociaż miał on odjechać dopiero za godzinę, energicznie zacząłem przedzierać się do wyjścia pośród zastygłych w męczącym śnie ludzi, pośród okaleczonych i zduszonych bagaży. Nie było łatwo naruszyć tę ściśle sprasowaną masę wypełniającą korytarz niczym zastygła lawa, ubijaną setkami kilometrów sękatych torów. Jedyną możliwą drogą była wędrówka ponad ich głowami, czepianie się każdych możliwych uchwytów, korzystanie z pomocnych dłoni przekazujących mnie jak najśpieszniej sąsiadom – nie dlatego by mi pomóc w tym wyścigu, lecz z chęci wywalczenia tych kilkunastu centymetrów przestrzeni opróżnionym moim odejściem. Tak było jednak tylko w pobliżu miejsca, które opuściłem, dalej stałem się Nieznośnym Młodzieńcem, który postanowił przeszkadzać podróżnym we śnie, więc i dlatego tempo zmalało. I z ledwością, w ostatniej chwili wypchnięto mnie na peron. Jeszcze nie zdążyłem pozbierać wyrzuconych za mną bagaży, gdy pociąg ruszył, a ja zapominając o niedawnej katordze stania na jednej nodze, z drugą zawieszoną między torbami, zacząłem już żałować tak lekkomyślnie podjętej decyzji wydłużenia czasu powrotu do domu.

Brak
Brak