Kategoria: opowiadanie fantastyczne, opowiadanie obyczajowe,



Fragment w formacie:


Liczba stron: 14
Rozmiar pliku: 0,7 MB
Drukowanie:  bez ograniczeń
Kopiowanie:  bez ograniczeń
Liczba urządzeń:  bez ograniczeń

Tadeusz Meszko

Słońce niebieskie i chmury czerwone

Opowiadania nie tylko fantasytyczne


Nie ma w tym sensu. Nie wystarczy skreślić słowo czy zdanie, wstawić w to miejsce inne i wszystko wróci do porządku. Cała kartka rękopisu upstrzona skreśleniami, poprawkami, dodatkami była do wyrzucenia.




Przesyłka elektroniczna, wysyłana natychmiast po opłaceniu.
Bez rejestracji, wystarczy e-mail i imię (pseudonim).

Obsługa płatności: Płatności Transferuj.pl oraz Płatności PayPal



Książkę możesz również kupić w: 

Wybierz format książki i wariant zapłaty
Dodaj do koszyka
Dodaj do koszyka
Dodaj do koszyka
 


Komentarz autora:

Od dłuższego czasu siedziałem nad pierwszą powieścią. Różnie bywało – czasami pisałem jak natchniony; częściej nic nie wychodziło. Byłem poza domem i w tych nieciekawych chwilach dzwoniłem do żony, aby chociażby usłyszeć jej głos. Jednak od kilku dni nie mogłem uzyskać połączenia.

Wróciłem do pokoju i zacząłem myśleć o tym wszystkim: dlaczego nikt nie odbiera telefonu, skoro w naszym domu mieszka tak dużo osób; dlaczego tak ciężko mi idzie pisanie; czy kiedykolwiek zobaczę wydrukowaną powieść?

I puściły tamy fantazji…

 

Brak

Nie ma w tym sensu. Nie wystarczy skreślić słowo czy zdanie, wstawić w to miejsce inne i wszystko wróci do porządku. Cała kartka rękopisu upstrzona skreśleniami, poprawkami, dodatkami była do wyrzucenia. Tylko zmiąć i cisnąć w kąt pokoju!

Ileż już takich kartek kłuje oczy, gdy w następnym zastoju rozglądam się bezradnie po pokoju. Ta niema sterta osłabia efekt równo ułożonych, już zapisanych stron. Nie mam odwagi, by przenieść ją do kosza; bojąc się, że utracę je bezpowrotnie. I chociaż nie zdarzyło się bym powracał kiedykolwiek do nich – to brak tego śladu pisarskiej ułomności bardziej mnie przeraża niż kontrast pomiędzy spęczniałą masą odrzutów, a niewielką ryzą zaakceptowanego materiału. A w tej chwili wątpiłem czy i te strony są coś warte?

Od kilku dni siedziałem nad jedną sceną i zamiast podążać naprzód, w wątpliwościach mnie ogarniających cofałem się coraz głębiej. Teraz wykroczyłem poza granice zapisanych stron i czułem wstręt do samego pomysłu!